ZAKRYJ TO! - NIE MA SPRAWY ;) - Recenzja korektora Sensique High Coverage Liquid Concealer

Cześć :o)
Wieczory robią nam się coraz dłuższe, a większość z nas jest przez to cały czas nie wyspana, a co za tym idzie nasze spojrzenie nie wygląda na wypoczęte. Ja takie długie wieczory bardzo lubię i nie czuję się przez to gorzej, natomiast z cieniami pod oczami borykam się od zawsze. Wiem, że są osoby, które mają je większe, ale to nie zmienia faktu, że te swoje zawsze chcę chociaż drobinę zakryć. Dlatego bardzo lubię testować nowe korektory na sobie i wciąż szukam idealnych dla moich klientek.


Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy w kolejnej paczce od Drogerii Natura w nowościach znalazły się korektory marki Sensique High Coverage Liquid Concealer. Ma on być długotrwały, matujący i nadający się do skóry wrażliwej. Dodatkowym plusem jest to, że nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego. A jak sprawdza się u mnie?

Korektor ma bardzo wysokie, ale niepełne krycie, ale uwierzcie, że do pełnego brakuje mu tylko odrobinkę. Nie zastyga na mur-beton, ale przy ścieraniu słoczy cienka warstewka została mi ręce. Rzeczywiście daje nam matowe wykończenie, natomiast nie przesusza mocno skóry pod okiem. Ja nie mam z tym problemu, natomiast muszę tutaj zaznaczyć, że nie żałuję sobie kremu pod oczy ;o) 



Dla kogo ten korektor? Dla tych z Was, które borykają się ze średnimi i mocnymi zasinieniami pod oczami. Możemy tutaj stopniować krycie bez obawy, że coś nam się tutaj zważy. Najmocniejsze zasinienia zakryje w 90%. Może przesuszać delikatne skórę pod oczami, natomiast porządna ilość kremu  pielęgnacyjnego załatwi sprawę. Korektor nie jest drogi, bo jego koszt to 14,99, teraz na promocji dorwiecie go za 11,99. Dostaniecie go oczywiście w Drogeriach Natura.

Kolory mamy trzy, a ich odcienie są dla nas bardzo przyjazne. Beżowo-żółte tony to coś co nasza okolica pod oczami lubi najbardziej. Myślę, że najjaśniejszy odcień sprawdzi się u bladziochów, a ten najciemniejszy u osób z ciemniejszą karnacją.

Opakowanie jest klasyczne, a aplikator jak ten, który znajdziemy w klasycznych błyszczykach. Aplikacja jest więc szybka, łatwa i przyjemna. 



A teraz możecie zobaczyć jak wyglądają moje zasinienia i jak korektor sobie z nimi poradził. Na pierwszym zdjęciu mam jedynie nałożony krem, na drugim korektor, a na trzecim korektor już przypudrowany.







A jakie korektory Wy lubicie najbardziej? Koniecznie dajcie znać w komentarzu pod postem :o)


J.








2 komentarze:

  1. U mnie bezapelacyjnie sprawdza sie Chanel, a jako tanszy odpowiednik to Fit Me :D

    OdpowiedzUsuń

JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger