SZYBKO, ŁATWO I PRZYJEMNIE :) KOBO Professional Metaliczny cień do powiek + matowa pomadka

Hej :o)
Tydzień z marką KOBO Professional trwa! Wczoraj pisałam o podkładzie Camouflage Liquid Foundation, możecie poczytać o nim TUTAJ. Dzisiaj chciałam Wam pokazać kosmetyki, dzięki którym z łatwością stworzycie szybki ale efektowny makijaż. W planie miałam pokazać Wam dzisiaj cztery produkty, ale żeby ten post nie był za długi, to postanowiłam podzielić go na dwie części. Wczoraj pisałam o podkładzie, dlatego dzisiaj skupię się na oczach i ustach, a jutro pokażę Wam kosmetyki do makijażu twarzy, które szybko wyczarują makijaż twarzy.



Pierwszym kosmetykiem o którym będę pisać, to Lustrous Liquid Eyeshadow, czyli metaliczny cień do powiek w kremie. Cień zamknięty jest w opakowaniu jak błyszczyk i taki też ma aplikator. Opakowanie jest porządne i wygląda bardzo estetycznie, jest też szczelne. Niektóre tego typu produkty lubią delikatnie tak jakby się topić i 'olejki' lubią wydostawać się poza opakowanie. Tutaj nic takiego się nie dzieje. Aplikator jest przyjemny w użyciu i nabiera idealną ilość produktu.


Mój odcień to numer 601 Sensual Beige, czyli... hmmm... Trochę róż, trochę beż, trochę zimny fiolet. Czyli taki kolor, który uwielbiam, ponieważ nie da się go do końca określić. Ale na oku najbardziej wpada w róż. Myślę, że będzie to idealny kolor dla Panien Młodych :o)



Na oku prezentuje się prześlicznie. Nawet solo robi nam piękną robotę, tak jak u mnie na oczku poniżej. Jedynie pod sam łuk brwiowy nałożyłam cielisty cień i nim roztarłam granice metalicznego. Rozcieranie nie sprawia nam w tym przypadku żadnego problemu, cień pięknie się blenduje. Jest też mega trwały. Przy mojej tłustej i opadającej powiece (a wiecie jak na takim oku cienie lubią się (nie)trzymać) pozostaje nienaruszony przez cały dzień! Aż ciężko mi było w to uwierzyć, ponieważ każdy tego typu cień prędzej czy później zbierał mi się w załamaniach. Trzeba tylko pamiętać, aby dać mu chwilę żeby zastygł i proszę bardzo - piękny makijaż oka w sekundę ;o)

 


***
Oczka zrobione, no to czas na usta. Troszkę już Wam o tej pomadce wspominałam na moim instastory (jeżeli jeszcze mnie tam nie obserwujecie, to zapraszam KLIK ). Mam na myśli Pomadkę True Matt, moja jest w odcieniu 502 Spicy Red., z pięknym 'grawerem' nazwy firmy na sztyfcie.



Pomadka zamknięta jest w prostokątnym, srebrnym opakowaniu. W ekstremalnej sytuacji może nam posłużyć jako lusterko ;o) Zamykana jest na magnesik, co mi się bardzo podoba. Całość wygląda odrobinę ciężko i mega solidnie, co jak dla mnie jest oczywiście na plus. Z dołu znajdziemy naklejkę z numerem i nazwą naszego koloru, a z boku nazwę pomadki oraz adres producenta. Na plus jest też to, że otwarcie pomadki jest zaklejone nalepką z napisem 'safety lock'. To oczywiście nie powstrzymuje bydełka, ale za to mamy pewność, że jeżeli naklejka nie jest zerwana, to pomadka nie jest wypyckana ;o)



Pomadkę aplikuje się bardzo łatwo, sztyft przyjemnie sunie po ustach. Pigmentacja jest na tyle dobra, że już jedno pociągnięcie pokrywa nam usta w 100%. A jak się utrzymuje na ustach? Ja nosiłam ją najdłużej przez 9godzin i w tym czasie zaliczyłam obiad, kawę, ciacho i maka ;o) A ona jak ją nałożyłam tak leżała. Jedynie sam środek delikatnie się zjadł, ale widać to było tylko kiedy się tego szukało :o) I tak naprawdę po tych 9 godzinach dopiero poczułam lekkie wysuszenie ust. Jestem pod mega wrażeniem!



No i szybki, łatwy i efektowny makijaż gotowy! ;o) Dwa produkty, które z przyjemnością się aplikuje i które trwałością nas na pewno nie zawiodą! Wiedziałam, że będzie dobrze, ale że aż tak, to sama aż zbieram szczękę z podłogi ;o)




Znacie już te kosmetyki?
Jakich kosmetyków używacie, kiedy zależy Wam na mega trwałości?



J.


3 komentarze:

JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger