Relacja z Polskich Mistrzostw w makijażu ślubnym Make Up Point.

Relacja z Polskich Mistrzostw w makijażu ślubnym Make Up Point.
Cześć :o)
Emocje już opadły, stres poszedł w zapomnienie, suknia odesłana, loki wyprostowane, a więc czas najwyższy na relację! ;o) Kochane, Mistrzostwa Polski w Makijażu Ślubnym zostały zorganizowane przez Ogólnopolski Kongres Wizażowy Make Up Piont. Cała impreza odbyła się 10 lutego we Wrocławiu w Hotelu Mercure.



W poszczególnych salach odbywały się pokazy i szkolenia z makijażu, mogłyście zobaczyć takie gwiazdy wizażu jak Ewelina Zych, Kasia Zaremba czy Adrian Świderski, a także dziewczyny z mua.pl. Prawdziwa gratka dla fanów wizażu! Mistrzostwa również odbywały się na jednej z sal w hotelu. Niestety było tam tak gorąco, że moja modelka już praktycznie nie potrzebowała różu, a ja raz bym zasłabła :/ Klimatyzacja miała być włączona, ale szału nie zrobiła, natomiast uważam to za błąd obsługi hotelu, ponieważ organizatorzy zgłaszali ten problem.



Pani Agata Zych, organizatorka wydarzenia, to przemiła kobieta! zawsze uśmiechnięta, skora do pomocy, odpowiadająca na każde pytanie. Dziewczyny z rejestracji oraz obsługi wydarzenia również był przemiłe, a jedna z nich nawet zjechała z nami windą aby pokazać nam gdzie jest sala mistrzostw. Pod względem, wiecie, takim ludzkim, to jestem pod ogromnym wrażeniem!



Jak wiecie, nie specjalnie lubię mówić o negatywnych rzeczach :o/  Natomiast skrobnę o tym, co mi się nie bardzo podobało. To, że było ciasno i nie wiedziałam do końca skąd mam zabrać swoje krzesło wizażowe (na szczęście miałam też swoje i nie musiałam biegać po sali w poszukiwaniu jakiegokolwiek krzesła), to dla mnie nie był największy problem, krzesło miałam (przezorny zawsze ubezpieczony), a miejsce sobie sama zrobiłam ;o)



Natomiast najbardziej raziło mnie w oczy zachowanie niektórych uczestniczek... Naprawdę! Byłam w szoku, że niektóre dziewczyny nie miały w sobie na tyle taktu, żeby sobie poobgadywać konkurencję po konkursie! Perfidnie szturchały swoją modelkę i pokazywały na dziewczyny z miną i uśmieszkiem, który jasno mówił, co myślą i o czym i o kim mówią! Mnie to spotkało i inne dziewczyny również, o czym słyszałam w toalecie. Na szczęście te uczestniczki można było zliczyć na palcach jednej ręki. A pozostałe dziewczyny były mega sympatyczne! Od jeden dostałam rogalika jak padałam z głodu, od innej, której pożyczyłam przedłużacz, ogromnego przytulasa i życzenia powodzenia.



Największe zastrzeżenia miałam niestety do jury, nie będziemy mówiły tutaj o wynikach, bo to jest sprawa indywidualna każdego z osobna! Natomiast chodzi mi o to, że jury przyszło na nas popatrzeć dopiero po ładnych 30-40 minutach od rozpoczęcia! Gdyby byli z nami od początku, to dziewczyny, o których zachowaniu pisałam wyżej, powinny zostać zdyskwalifikowane! Jury nie miało możliwości zobaczyć każdego kroku w makijażu, ja np. zaczynałam od makijażu twarzy i konturowania na mokro, o czym jury nie miało możliwości się dowiedzieć. Natomiast Pani, która oceniała fryzury i Pani makijażystka były przesympatyczne! Niestety nie znam tych osób, a w szale przygotowań tuż przed nie zapamiętałam imion :o/




To chyba na tyle. Jest naprawdę dużo niedociągnięć, choćby brak certyfikatu uczestnictwa dla wszystkich uczestniczek, natomiast to były pierwsze Mistrzostwa, każdy się uczy na własnych błędach. Jeżeli będą organizowane kolejne, to na pewno będzie tylko lepiej, za co ogromnie trzymam kciuki!




Chciałam ogromnie podziękować Patrycji, mojej przepięknej modelce i przyjaciółce, która nie tylko ogarnęła wiele rzeczy, ale też potrafiła mnie uspokoić i sprowadzić na ziemię! <3 Obserwujcie tą piękność, bo jeszcze zawojuje świat! Instagram Patrycji: ==>KLIK<==

Dziękuję również Pani Monice Sałapat, która wypożyczyła nam suknię swojego projektu! Osoba z ogromnym talentem i mega sympatyczna! Wpadajcie na jej profil na FB ==>KLIK<==

Dziękuję Ani, która wykonała mi paznokcie tuż przed Mistrzostwami, rozluźniła mnie i sprawiła, że oczekiwanie na wyjazd był jakby spokojniejszy. Zobaczcie jakie cuda Ania robi na paznokciach ==>KLIK<==




Mój prywatny osobisty małżonek również zasługuje na podziękowania ;o) Ale wiedząc, że i tak tego nie przeczyta, zaczęłam mu dziękować tuż po konkursie ;o)

A największe podziękowania należą się WAM! Wam, moim laseczkom, które mnie obserwują, które tak mocno trzymały za mnie kciuki, wysyłały wiadomości, pamiętały w ogóle o tym, że tam jadę, gratulowały po, pomimo iż nie zajęłam żadnego miejsca i potwierdzały ciągle, że i tak jestem ta naj! Kocham Was przeogromnie! I DZIĘKUJĘ z całego serducha! Obiecuję, że będę nadal tak ciężko pracować, aż w końcu uda się zdobyć tytuł, żebyście mogły być ze mnie naprawdę dumne!


J.

RÓŻE SĄ FAJNE! - recenzja róży od Sensqiue Perfect Blush z serii Sensitive Skin

RÓŻE SĄ FAJNE! - recenzja róży od Sensqiue Perfect Blush z serii Sensitive Skin
Cześć! :o)
Mamy poniedziałek, zaczynamy nowy tydzień, mamy tyle nowych możliwości! Mam nadzieję, że też wchodzicie w kolejny tydzień z pozytywną energią! :o) Ja co prawda mam ostatnio spadek formy i ciągle bym tylko spała, ale dzielnie walczę! No i tak właśnie powstają nowe wpisy dla was ;o)  Dzisiaj o kolejnych tanich perełkach, tym razem o różach marki Sensique Perfect Blush z serii Sensitive Skin. 



W mojej kolekcji znalazły się trzy kolory. Kosmetyk zamknięty jest w plastikowym, przezroczystym opakowaniu ze srebrnymi elementami i napisami. Nie jest to ''najbogatsze' opakowanie kosmetyku jakie widziałam, ale też nie ma na co narzekać, łatwo się otwiera, dobrze zamyka i nie luzuje przy noszeniu np. w torebce. Są malutkie, bardzo poręczne, idealne, kiedy gdzieś wyjeżdżamy, a zależy nam, aby kosmetyki nie zabrały nam za dużo miejsca.


Pierwszym odcieniem w mojej kolekcji jest numer 202 o nazwie Fantasy. Jest to chłodny odcień różowego różu :o) Idealny dla dziewczyn z jasną, porcelanową karnacją i chłodnym typem urody. Róż nie zawiera w sobie drobinek, ale też nie zostawia nam na skórze takiego czystego matu, jest to bardziej satynowy efekt.


Czas na mojego ulubieńca, czyli odcień Marsala z numerem 205. Jest to odcień, który będzie pasował każdej z nas, nie ważne czy mamy chłodny czy ciepły typ urody. Jest to głęboki odcień różu ale mocno rozbielony. Taki bardzo mocno zabielony barszcz ;o) I ten odcień nie ma w sobie drobinek i pozostawia na skórze satynowe wykończenie.


Ostatni odcień w mojej kolekcji to numer 206 o nazwie Terracotta. Jest to odcień dla tych z Was, które nie lubią klasycznych odcieni różu.Ciepły odcień, któremu trochę bliżej do bronzera w ciepłym odcieniu, ale co kto lubi ;o) Macie przynajmniej dwa kosmetyki w jednym :oD Ta wersja zawiera w sobie złote drobinki, ale nie musimy się obawiać nadmiernego błysku, bo na skórze zostaje ich niewiele.


Róże są średnio napigmentowane, dlatego żadna z nas nie zrobi sobie nimi krzywdy. Natomiast przy stopniowaniu ilości kosmetyku możemy uzyskać naprawdę efekt porządnego lica ;o) Bardzo się polubiłam z tymi różami, a w szczególności z odcieniem Marsala, który możecie podziwiać na zdjęciu poniżej. Dodatkowym plusem jest to, że mają one bardzo delikatny, wręcz ledwo wyczuwalny zapach i wytłoczony piękny słoneczny wzór.


Kochani z tego co widziałam odcieni z tej serii jest więcej, więc na pewno każda z Was znajdzie coś dla siebie. Koszt to 11,99zł,  a na promocji dorwiecie je pewnie za grosze ;o) Dostępne są oczywiście w Drogerii Natura ;o)


A jakie róże są Waszymi ulubionymi? :o)

J.


Shine On - cudna paleta od Kobo Professional - recenzja + makijaż.

Shine On - cudna paleta od Kobo Professional - recenzja + makijaż.
Cześć :o)
Jak Wam mija tydzień? U mnie zaczął się bardzo, ale to bardzo dobrze! A to za sprawą  niedzieli ;o) Bo właśnie w niedzielę dowiedziałam się, że moja praca zakwalifikowała się na Mistrzostwa Polski w makijażu ślubnym organizowane we Wrocławiu przez Makeup Point!!! Szaleństwa radości ie było końca, a teraz dodatkowo doszedł ogromy stres! Trzymajcie, proszę za mnie kciuki! :o*



Ale już przechodzę do głównego tematu tego posta, czyli do recenzji palety Kobo Professional Shine On. Opakowanie wygląda obłędnie! Marka Kobo idzie na przód z pełną parą i dobrze na tym wychodzi! Tekturowe opakowanie jest bardzo solidne, podoba mi się że mogę je otworzyć do samego końca tak, aby przód złączył się z tyłem. Mamy w środku lusterko, a paleta zamyka się na magnes. No ale jak ona wygląda na zewnątrz! Całą jest złota, a złoto to mój kolor! Holograficzne złote wzory na złotym tle - jestem w niebie!


Bardzo cieszy mnie również to że każda paleta jest zaklejona małą tasiemką. Dzięki temu zawsze będziemy miały pewność, czy żadne chciwe paluszki nam się do niej nie dobrały ;o) Dodatkowo w środku znajduje się plastikowa plakietka, która chroni dodatkowo to co mamy w środku. Paleta zawiera wszystkie potrzebne nam informacje na opakowani, z przodu mamy jedynie wypisaną nazwę marki oraz palety, co jest super, bo nie zaburza nam to odbioru tego pięknego złota :)
Z tyłu znajdziemy opis palety, składniki wszystkich produktów czy numery produktów. Dla mnie super! :o)


No ale Aśka gadaj co jest w środku! a no godom :D W środku znajdziemy cudnej urody rozświetlacz  oraz sześć perłowych cieni. Ja od razu zakochałam się w rozświetlaczu! Toż to jest czysta tafla na policzku! Marki drogerii Natura coraz bardziej wymiatają! Rozświetlacz jest złoty ze srebrną poświatą, dlatego sprawdzi się u osób i z ciepłą i chłodną karnacją. Moja jest jasna i chłodna i wygląda bosko, nie chwaląc się ;o) 


Kosmetyk jest dosyć miałki, ale nie sypie jakoś szczególni Za to pięknie stapia się z naszą skórą i tworzy na niej taflę. Ja jestem zachwycona! A tak prezentuje się rozświetlacz na skórze dłonie, uwierzcie, na żywo wygląda o niebie lepiej. Lepiej widać go na zdjęciu twarzy :o)



Oprócz cudnego rozświetlacza w palecie znajdziemy 6 perłowych cieni. I wiecie co, na początku pomyślałam, że no bez sensu, całego makijażu nią nie zrobię! Ka jest jakiś mat?! Ale tak siadałam i gadam do siebie (tak, gadam sama ze sobą, nigdy nie twierdziłam, żem normalna ;o)) no Ty nie dasz rady?! I wiecie co? Dałam radę i wcale nie musiałam się przy tym namordować!

Postanowiłam potraktować jako maty cienie, które chciałam użyć w załamaniu powieki i w zewnętrznym kąciku oka. Wyszło satynowo, przy rozcieraniu (takim klasycznym blendowaniu) połysk delikatnie przygasł i dał na oku właśnie efekt satynowych cieni. Na środek oka  i wewnętrzne kąciku cienie wtłoczyłam i wyszło już pięknie połyskująco. Zapomniałam oczywiście, że tych cieni mogłam również użyć na mokro, wtedy połysk byłby jeszcze większy. Jeżeli więc wolicie mocniejszy połysk to o tym nie zapomnijcie tak jak ja! ;o)



W pierwszym rzędzie znajdziemy jasny odcień, taki ciepły ale z chłodną poświatą, idealny do wewnętrznego kąciku, piękne różowe złoto z domieszką brzoskwini oraz bordo z odrobinką fioletu.


Drugi rząd też wygląda pięknie! Pierwszy cień to jasna brzoskwinia, drugi to pomarańcz ze złotym połyskiem, a ostatni to klasyczny brąz.


A tak prezentuje się makijaż oka oraz rozświetlacz z palety Shine On. Ja jestem zachwycona paletą i na pewno nie raz będę po nią sięgać. Jakość produktów jest bardzo wysoka a praca z nimi to czysta przyjemność. A! Zapomniałabym! Przy blendowaniu cieni nic mi się nie osypało, byłam w szoku, bo wiecie, perłowe cienie to nie zawsze jest dobry pomysł na blendowanie. Ale tutaj wszystko poszło gładko :o)
Dodatkowo teraz produkty marki Kobo są na promocji w Drogerii Natura, więc warto iść chociaż pomacać ;o)



Co sądzicie o tej palecie i makijażu? :o)



J.








O TYM FAJNYM JUŻ PISAŁAM, LECZ NAPISZĘ JESZCZE RAZ! :) Paletki cieni My Secret Natural Beauty

O TYM FAJNYM JUŻ PISAŁAM, LECZ NAPISZĘ JESZCZE RAZ! :) Paletki cieni My Secret Natural Beauty
Cześć :o)
Ja wiem, że to może już być nudne, że po raz setny piszę o paletkach od marki My Secret, ale dobra nuda to nie nuda! ;o) A zresztą ja tutaj tylko Wam opiszę, jakie nowe kolorki powstały i zmykam! ;o) W ofercie mamy dwie nowe paletki z serii Natural Beauty, które są plastikowe, ich przód jest przezroczysty, a tył czarny. Są maleńkie i bardzo poręczne. Jeżeli kolekcjonujecie wszystkie, tak jak ja, i jesteście wizażystkami, to gdybyście zabrały tylko ich kolekcję, to stworzyłybyście każdy makijaż! :o)


Paleta First Step będzie idealna dla tych z Was, które zaczynają swoją przygodę z makijażem. Mamy tutaj trzy matowe cienie w odcieniach brązów. Pierwszy z nich, to klasyczny cielisty cień, który sprawdzi się do matowienia łuku brwiowego lub rozjaśniania wewnętrznego kącika. Kolejny to  chłodny jasny brąz, którym zaznaczymy załamanie powieki i dolną powiekię. Ostatni cień, to bardzo ciemny brąz, możecie nim wzmocnić makijaż w wewnętrznych kącikach lub zrobić rozmytą kreskę przy linii rzęs



Night Like This to druga paletka, która również zawiera w sobie same matowe cienie, które są w fioletowej tonacji. Pierwszy z nich, to również cielisty cień, natomiast z delikatną domieszką różu. Również będzie pięknie prezentował się pod łukiem brwiowym czy w wewnętrznym kąciku oka. Kolejne dwa cienie to różne odcienie ciemnego fioletu, idealne do stworzenia wieczorowego smokey.


A tak prezentuje się makijaż, który wykonałam tymi dwoma paletkami od marki My Secret. Ja naprawdę je lubię i zawsze nie mogę się doczekać kolejnych wersji kolorystycznych. Myślę, że jeżeli zaczynacie swoją przygodę z makijażem, to dwie takie paletki Wam wystarczą! Mają fajną pigmentację, nie sypią się jakoś szczególnie, więc uczyć się na nich makijażu, to świetny pomysł ;o) Ja jestem makijażystką i nie raz już wykonywałam nimi makijaż na klientce, bo po prostu są bardzo dobre jakościowo :o)



A jakie są Wasze ulubione palet cieni? 


J.


JEDEN PRODUKT DWA ZASTOSOWANIA - Recenzja Pro Foundation Mixer w odcieniu Olive od Nyx

JEDEN PRODUKT DWA ZASTOSOWANIA - Recenzja Pro Foundation Mixer w odcieniu Olive od Nyx
Cześć :o)
Chciałam Wam dzisiaj pokazać, że niekoniecznie musimy używać kosmetyku według jego głównego przeznaczenia ;o) Nie musimy zawsze trzymać się twardych zasad, a szczególnie w makijażu! Szalejmy :o) A wiecie kiedy mamy najlepsze pomysły? Wiecie.... potrzeba matką wynalazków :oD Czyli kiedy czegoś nie mamy, to szukamy czegoś innego, co uratuje nam tyłek ;o) I tak było ze mnie w przypadku konturowania na mokro. Kiedyś ta metoda mogła dla mnie nie istnieć, nie rozumiałam po co sobie utrudniać życie i dodawać pracy. Owszem, testowałam kosmetyki do konturowania na mokro i mi się podobały, efekt zresztą też! Ale wiecie jak to z babami jest ;o) No ale zakochałam się odkąd odkryłam na You Tube makijażystę z Bejrutu Samera Khouzami, który jest mistrzem konturowania!


Oczywiście do Króla Konturowania (tak go nazywam i już! ;o)) mi brakuje tyle, że głowa mała, ale ćwiczę tą technikę, kocham ją coraz bardziej i chyba już tak pozostanie :o) No ale jak zaczęłam się już techniką konturowania na mokro interesować, to wypadało mi też ją poćwiczyć i sprawdzić czy to jest TO! Ale nie miałam kosmetyków do tej techniki! I w końcu dochodzimy do sedna - stwierdziłam, że skoro Mixer do podkładów od Nyx'a przyciemnia podkłady (eureka), to przyciemni też wybrane partie twarzy, taki dżinis ze mnie :o) Podejrzewam, że większość osób, które zna ten produkt i go używa wie, że może go stosować również do konturowania na mokro. Ale może są wśród Was takie osoby jak ja, które budzą się zawsze ostatni ;o)


Jako pigment do przyciemniania podkładu spisuje się świetnie, tutaj nie ma w ogóle o czym pisać. Przyciemnia, nie zmienia właściwości podkładu, nic więcej tutaj nie potrzeba. Ja posiadam odcień Olive, który ma idealnie chłodne tony, dlatego też tak dobrze sprawdza się jako kosmetyk do konturowania właśnie.
Bardzo lubię jego opakowanie, ponieważ jest to plastikowa tubka, do której nie dostają się żadne bakterie. Zawsze mam więc pewność, że higiena pracy jest na najwyższym poziomie, a wiemy jak to jest z produktami z płynną konsystencją. Tubka jest czarna z białymi napisami i dwoma paskami w kolorze danego odcienia, to mi się również podoba, im mniej wszystkiego, tym bardziej estetycznie to wygląda.



Poniżej pokazuję Wam jak prezentuje się właśnie odcień Olive solo, obok podkładu oraz po ich złączeniu. Dodatkowo na zdjęciu z wymieszanymi produktami nałożyłam na dłoń jeszcze raz sam podkład, żebyście mogli zobaczyć różnicę.  




A tak prezentuje się moja facjata z podkładem i nałożonym Mixerem oraz korektorem, to po lewej ;o) Po prawej już po roztarciu i z nałożonym bronzerem w kamieniu oraz rozświetlaczem. Nie wiem jak Wam, ale mi ogromnie podoba się ten efekt! Jest tak mega plastycznie, wszystko mamy podkreślone, ale wygląda to nadal bardzo naturalnie. Myślę, że bardziej naturalnie niż z nałożonym jedynie bronzerem na sucha, przypudrowaną wcześniej twarz. Przy konturowaniu na mokro wszystkie warstwy ładniej się z sobą stapiają.



Na co dzień, o ile się maluję, korzystam z klasycznej metody konturowania na sucho, ale do zdjęć, sesji czy filmu od niedawna decyduję się na konturowania na mokro i tak już chyba pozostanie na długi czas :o) Mixer do podkładu genialnie spisuje się u mnie w swojej nowej roli, przyjemnie się rozciera na każdym podkładzie i pasuje (póki co ;o)) do każdej karnacji. Mogę nim intensyfikować efekt konturowania, bo dokładanie go nie niszczy mi tego co już udało mi się uzyskać :o) Starcza również na bardzo długo, ponieważ jest wysoko napigmentowany, przez co już jego odrobina wystarcza nam do uzyskania dobrego efektu. Koszt to 39,90zł, a pojemność jak w klasycznym podkładzie, czyli 30ml. Fajnie? A fajnie! ;o)

A jaki sposób konturowania oraz kosmetyki Wy wybieracie?


J.


JAK IMPREZA TO TYLKO W STYLU GLOW! - Recenzja rozświetlaczy i korektorów marki My Secret

JAK IMPREZA TO TYLKO W STYLU GLOW! - Recenzja rozświetlaczy i korektorów marki My Secret
Cześć :o)

Karnawał trwa na całego, więc można chodzić na imprezy i się stroić! A przede wszystkim można błyszczeć bez ograniczeń! ;o) Ja kocham rozświetlacze i dobre korektory pod oczy i o tym właśnie dzisiaj będę dla Was pisać :o)
Chociaż powiem Wam szczerze, że ja to już jestem w takim wieku, że najbardziej cieszy mnie wieczór z mężem u boku, z książką i kawą w ręku, pies w nogach, a kot na nogach :oD Wieczór idealny! Ale! Jak już idę to jak szajn brajt lajk e dajmond ;o)



Rozświetlacze kochałam, kocham i kochać będę wiecznie i nic mnie od tego uczucia nie odpędzi ;o) Kiedy zobaczyłam na półce sklepowej najnowszą paletę rozświetlaczy od My Secret Face Illuminator Powder Palette, to moje serce zaczęło bić dwa razy mocniej! Troszkę zwolniło kiedy zobaczyłam cenę => 54,99zł. Jest to chyba najdroższy kosmetyk od My Secret, nie pamiętam aby jakikolwiek kosztował powyżej 30zł! Na moje szczęście tą paletkę otrzymałam w paczce PR od Drogerii Natura, więc mój portfel nie ucierpiał ;o) Ale specjalnie dla Was opiszę ją dokładnie, abyście wiedział czy warto ją kupić.


Paleta wyróżnia się bardzo, ale to bardzo solidnym, plastikowym opakowaniem. Przód jest przezroczysty z czarnymi napisami a tył czarny, z naklejką ze wszystkimi informacjami. Dodatkowo paleta jest zapakowana w złoto-różową tekturkę z brokatem, ale wyciętym okienkiem z przodu, dzięki czemu możemy widzieć co jest w środku. No dobra, ale czy warto ją mieć?? A no warto! Paleta od razu zrobiła ogromną furorę wśród blogerek, vlogerek ale też makijażystek czy dziewczyn, które po prostu lubią się malować :)

 

W palecie znajdują się cztery wypiekane rozświetlacze. Pierwszy z nich, Glamour Gooddes, jest w odcieniu różu ze złotą podstawą. Glow Baby, to brzoskwiniowy kolor również ze złotą podstawą, Golden Girl, to piękne złoto, a Princess Dream, to wszystkim nam już dobrze znany odcień (już od długiego czasu występuje solo) złota ze srebrną podstawą. Te z Was, które mają już w kolekcji kolor Princess Dream mogą być trochę złe, że znalazł się on również w tej palecie a nie jakiś nowy odcień, ale myślę, że każda rozświetlocholiczka wykorzysta go do cna ;o)

Na oczach i policzkach rozświetlacze z palety :o)




W ofercie marki My Secret znalazły się również nowe korektory Long Wearing Concealer. Ma to być lekki korekto, który gwarantuje krycie i matowe wykończenie. A jak jest naprawdę? :o)


Korektory według mnie mają lekkie krycie, ale możemy go dokładać do średniego krycia. Mam wrażenie nie zostawia matowego wykończenia, tak jak pisze producent, ale takie jakby satynowe, odrobinę rozświetlające. Myślę, że mam takie wrażenie dlatego, że korektor nie jest zastygający, a matowe wykończenie osiągamy po jego przypudrowaniu.


Czy lubię ten efekt? A lubię ;o) Nie wiem czy Wam już kiedyś mówiłam lub pisałam, że podoba mi się, kiedy sińce pod oczami delikatnie przebijają. Nie jakoś tak bardzo, ale odrobinkę, mam wtedy wrażenie, że twarz jest taka romantyczna, rozmarzona (wiecie, nieprzespana noc itp. ;o)) I ten korektor mi to daje, przez to że nie zakrywa w 100% cieni. Nie obciąża delikatnej skóry pod oczami, za to delikatnie kryje zasinienia i jest też bardzo trwały. Wiadomo, jeżeli szukacie 100% krycia, to tutaj tego nie znajdziecie.


W mojej kolekcji znalazły się dwa odcienie korektorów Long Wearing Concealer, numer 01 Nude oraz 03 Honey. Pierwszy odcień jest bardzo jasny  i lekko różowy, ale nie na tyle, żeby nam to przeszkadzało, a numer 03 jest już ciemniejszy z żółtymi tonami.


Cieszę się, że po raz kolejny kosmetyki drogeryjne są tak świetne jakościowo! Rozświetlacze dają nam naprawdę spektakularny efekt rozświetlenia na skórze, no przez to, że są produkty wypiekane posłużą nam bardzo długo, a korektory pięknie, delikatnie kryją zasinienia i nie obciążają obszaru pod okiem, a dodatkowo dzięki swojemu składowi jest przyjazny dla wegan.


A co Wy sądzicie o tych kosmetykach? 

J.



JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger