TEJ PALETY JESZCZE NIE MIAŁAM, CZYLI TŁUMACZENIA PALETOHOLICZKI

Hej :o)
Paletomaniaczka ze mnie już na całego :oD Byłam jakiś czas temu w Sephorze, nie pamiętam który to 'raz' był, bo trochę ich jest :oD Nie pamiętam też po co byłam, bo trochę tego jest :oD Ale pamiętam jak już z kilkoma produktami w koszyku zobaczyłam Panią Ekspedientkę jak pokazuje paletę Benefit 'Cheek parade' innej klientce. No i przepadłam. Nie trzeba mnie było długo namawiać na zakup. Stwierdziłam też, że te Panie tam nie mogą pracować, oczywiście wydźwięk był pozytywny ;o)



Ale do rzeczy. Paleta jest po prostu piękna! Nawet gdybym miała już któryś z produktów w niej zawartych (ale nie mam), to i tak bym się pewnie na nią skusiła! Opakowanie jest wykonane z grubej tektury, bardzo solidne, zamykane na magnez. W środku znajdziemy też dosyć duże lusterko, któremu zapomniałam zrobić zdjęcie. Ale jego kawałeczek widać na którymś ze zdjęć ;o) Kolorem przewodnim jest tutaj błękit i złoto. Na przodzie idzie w paradzie 5 pięknych dam grających na produktach, które znajdziemy w środku ;o)


Dodatkowo paleta zamknięta jest w pudełku, identycznym jak sama paleta, a w nim znajdziemy dodatkowo bardzo ładnie przygotowaną mini książeczkę o produktach i miejscach, gdzie możemy je aplikować. Super pomysł, takie rzeczy zawsze przyciągają.


W środku znajdują się, o ile dobrze się orientuję, pełnowymiarowe produkty. Szał! Wiem, że bronzer Hoola sam kosztuje 165zł, a ja za tą paletę zapłaciłam +- 250zł, więc, no sami rozumiecie, no opłacało się jak nic! ;o) Możemy jej zakup zwalić na to, że jestem wyjątkowo oszczędna ;oD
A więc tak, pierwszy pręży się przed nami sławny bronzer Hoola. W palecie nie wygląda na jakiś tam ciemny, ale na skórze, szczególnie na jasnej takiej jak moja, już ciemny jest i trzeba się z nim ostrożnie obchodzić. Jest w ciepłej tonacji, więc radzę się nim opalać,  a nie konturować, tak jak to zrobiłam ja ;o) 
Poniżej paraduje sobie Hoola Lite. I tak jak w opakowaniu wygląda na jaśniutki, taki jest w rzeczywistości. Dla bardzo, bardzo jasnych karnacji będzie idealny. 
Trochę mi przypomina kosmetyki Sensique, wiecie, tą swoją delikatnością.



W drugim rzędzie wita nas słoneczna California. Sam róż prezentuje się pięknie z wyrzeźbionym złotym słońcem. Po kilku użyciach to złota znika. Róż jest bardzo intensywny, jak dla mnie w neutralnej tonacji. Daje satynowe wykończenie. Pęknie będzie wyglądał na skórze muśniętej słońcem.

Pod nim znajduje się Dandelion, czyli matowy, chłodny róż. Bardzo delikatny i tak jak Hoola Lite, będzie idealny dla jaśniuteńkich karnacji.


Na samym końcu leży sobie Rockateur. Ma on być różem, chyba. Najbardziej intrygujący w palecie odcień. Na rozświetlacz jest za mało świetlisty, chociaż na początku tak go planowałam używać. Ale nie sprawdził się, bo wyglądał za różowo. Ma satynowe, promienne wykończenie. To jest taki brudny różo brąz nie wiem co z domieszką złota ;oD Opalizujący dodam ;o) 
Podoba mi się, bo lubię jak coś jest dziwne ;o) No i pięknie wygląda,  rockowy wzór i sam napis 'Rock'. 


Pod nim znajduję się mały płaski pędzel, kształtem nadający się do konturowania. Ja swojego używałam oczywiście raz i go zgubiłam. Jakoś nigdy nie przywiązywałam się do pędzli dodawanych do palet.

A tutaj macie słocze wszystkich kolorów, od lewej: Hoola, Hoola Lite, California, Dandelion, Rockateur.



Na poliku:  Hoola + Dandelion


A tutaj Hoola + California


Niestety nigdy na zdjęciach nie potrafię ukazać różnicy w kolorach, ale myślę, że słocze Wam to wynagrodzą :o)

Podsumowując. Kocham tą paletę za jej wygląd, to raz. Zastanawiały mnie pytania pod jej zdjęciami na Facebook'u dlaczego jest zaklejone jakieś tam słowo. Nie miałam pojęcia o co cho. I wyobraźcie sobie, że dopiero przy pisaniu tego posta mnie olśniło. Na górze widnieje nazwa palety, ale w pierwotnym wydaniu brzmiała ona 'Cheek-A-Boom!' a nie 'Cheek Parade'. Co się podziało, nie wiem, a jak wiecie Wy, to dajcie znać o co cho ;o)
Po drugie, cena palety jest świetna, tzn. 250zł to dużo, bardzo, ale jeżeli w środku są pełnowymiarowe produkty, a jeden z nich kosztuje 165zł, no to nie ma się co zastanawiać.
Po trzecie, kocham palety, bo są mega poręczne i łatwiej jest mi nimi zrobić cały makijaż.
Po czwarte, tej palety jeszcze nie miałam :oD A że to edycja limitowana, to później bym już jej nie dostałą i był by smuteczek.

Jedyne czego mi w niej brakuje, to pięknego rozświetlacza. Mógłby się tam znaleźć np. zamiast pędzla. No ale nie można mieć wszystkiego :o)



Jakie są Wasze ulubione palety?
Macie któryś z kosmetyków zawartych w 'Cheek Parade'?


J.

10 komentarzy:

JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger