RECENZJA PODKŁADU PIERRE RENE SKIN BALANCE


Hej
Skuszona skrajnie różnymi opiniami, zakupiłam sobie podkład Pierre Rene Skin Balance. Pomyślałam, że musi być trochę dziwny, więc mnie powinien spasować ;). Mam cerę mieszaną, która w chwilach nudy strasznie się wysusza. Wiele kobietek, które używały owego podkładu stwierdziły, że można go albo pokochać, albo znienawidzić. Jakie uczucia wzbudził we mnie??
Zacznijmy oczywiście od tego, co nam obiecał producent.



OPIS PRODUCENTA:
Wodoodporny podkład kryjący. Maskuje wszelkie niedoskonałości cery. Perfekcyjnie dopasowuje się do struktury skóry przywracając jej blask i elastyczność. Unikalna formuła kosmetyku dobrze się wchłania i utrzymuje do 12H.
Po aplikacji skóra staje się promienna i wygląda na młodszą.Luksusowa formuła zawiera kompleks napinający skórę, ekstrakty roślinne i witaminę E. Pojemność: 30ml

SKŁAD:
cyclome hicone, aqua, dimethoone, propylene glycol, trimcthylsiloxysilicatc, sodium chloride, dimethicone copolyol, trihydroxystearin, magnesum sterate, laureth -9, methyl-propyl-butylparaben, diazolid nyl urea, parfum.



DOSTĘPNE KOLORY
:
-20 CHAMPAGNE
-21 PORCELAIN
-22 LIGHT BEIGE
-23 NUDE
-24 BEIGE
-25 NATURAL
-26 BRONZE


KRYCIE:
Średnie do mocnego.

KONSYSTENCJA:
Bardzo gęsta, nie musimy się obawiać, że podkład rozleje się nam zanim trafi na twarz
;)



APLIKACJA:
Ja najbardziej lubię nakładać podkład palcami, ale akurat przy tym podkładzie, jak dla mnie, nie ma to znaczenia. Za każdym razem świetnie kryje i nie tworzy efektu maski.

ZAPACH:
Ma bardzo delikatny, pudrowy zapach, który znika po nałożeniu go na twarz.

OPAKOWANIE:
Szklana buteleczka z pompką. Bardzo solidna, nawet zatyczka jest nie do ruszenia przy podnoszeniu podkładu trzymając właśnie za nią.


PODSUMOWANIE:
Jeżeli chodzi o krycie i trwałość jest moim prawdziwym ulubieńcem. Utrzymuje się na twarzy ponad 8 godzin bez żadnego świecenia. Nie ściera się i nie warzy. Pięknie utrzymuje róż, bronzer czy rozświetlacz. Jedna warstwa wystarczy aby pokryć niedoskonałości. Jeżeli moja cera ma gorszy dzień mogę spokojnie nałożyć jego drugą warstwę bez obawy, że na twarzy zrobi mi się maska.
Nie zauważyłam, żeby zatykał mi pory czy też miał jakiś inny negatywny wpływ na moją cerę.
Minusem są oczywiście jego odcienie. Ja posiadam dwa: numer 20 Champagne oraz numer 21 Porcelain. Pierwszy byłby idealny gdyby tylko miał w sobie odrobinę beżowych odcieni. Muszę do niego dodawać odrobinkę innego podkładu, żeby nie wyglądać jak pomalowana kredą. Ale kobietki o naprawdę jasnej karnacji go pokochają. Z kolei numer 21 jest odrobinę za ciemny, ale z nim radzę sobie w ten sposób, że przypudrowuję go odrobinę za jasnym dla mnie pudrem.
Jestem naprawdę zadowolona z tego podkładu, mimo, że odcienie nie są idealne, ale z tym oczywiście można sobie poradzić.


 




A Wy już używałyście tego podkładu?? Kochacie czy nienawidzicie??


                                                                    


                                                          ,,Tylko jedno może unicestwić marzenie – strach przed porażką”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger