RECENZJA GĄBKI INGLOT PRO BLENDING SPONGE.

Hej
No i wpadłam
;) Zakochałam się w tej gąbeczce ;) Wiem, wiem, dużo osób uważa, że jest  za śliska, za mało elastyczna itp., ale dla mnie – osoby z naprawdę ‘’ciężką ręką” - jest idealna. Inna ,,pulta” pewnie by mojego użytkowania nie przeżyła ;)
Zapraszam na dokładniejszą recenzję
;)


Gąbkę zakupiłam na stoisku Inglota w Bielsku za 42zł. Tzn. dostałam ją, więc cena nie grała tu dla mnie żadnej roli ; Hi hi hi. Jest to moja pierwsza gąbka tego typu, dlatego nie będę tu mogła zrobić porównania. Skupię się po prostu na moich odczuciach.

Jak każda gąbeczka do makijażu  po zmoczeniu zwiększa swoją objętość (tak czytałam
;)) i tak też jest z tą ;) Tutaj możecie to zobaczyć:
 


Jajko po zmoczeniu i wyciśnięciu robi się bardziej miękkie i poddaje się pod naciskiem dłoni. Nie jest jednak mięciutką gąbeczką, co mi odpowiada.

Od zawsze podkład nakładałam sobie palcami, próbowałam też to robić gąbką lateksową no i oczywiście pędzlem. Jajko jednak pobija wszystkie inne metody nakładania podkładu.
Podkład nakładamy stemplując go gąbką na twarzy, co sprawia, że nie mamy żadnych smug. Każdy rodzaj podkładu idealnie stapia się ze skórą i nie tworzy efektu maski.  Jeżeli potrzebujemy dodatkowego krycia bez obaw możemy gąbką nałożyć drugą warstwę podkładu, bez obaw, że coś się nam zroluje czy pozostawi smugi. Mi wystarczy jedna warstwa podkładu, który delikatnie przypudrowuję i nie świecę się przez dobre 14 godzin!! Sprawdziłam przy bardziej intensywnym dniu: pobudka o 6 rano, makijaż, praca, zakupy, obiad i generalne porządki w domu do godziny 23 ;). I nic!! Zero błysku!! Czego nie otrzymywałam po nałożeniu podkładu palcami czy pędzlem.

Gąbka jest bardzo wytrzymała. Używam jej już ponad miesiąc i myję po każdym użyciu. Wygląda prawie jak nowa. Przeżyła spotkanie z moimi pazurkami i z ciężką ręką przy jej myciu i nakładaniu ;)
Jednym z dwóch minusów jest to, że nawet po bardzo dokładnym umyciu pozostaje delikatny ślad po podkładzie, ale w niczym mi to nie przeszkadza. No i wchłania odrobinę więcej podkładu niż przy nakładaniu go pędzlem czy palcami. Dlatego ja ,,kropkuję’’ podkład na twarzy i dopiero później stempluję go gąbką.


PODSUMOWANIE:
Jeżeli chodzi o moją opinię, to gąbka INGLOT PRO BLENDING SPONGE jest idealnym  rozwiązaniem. Uważam, że daje dużo lepszy, bardziej naturalny efekt, przy jednoczesnym bardzo dobrym kryciu niż wtedy, gdy podkład nakładamy palcami lub pędzlem. Przy tym różowym jajku nie musimy obawiać się, że na twarzy powstaną nam nieestetyczne smugi i bardzo fajnie możemy stopniować nią krycie.
No cóż, ja zakochałam się w tym jajku i nie nakładam podkładu niczym innym ;)


A Wy czym nakładacie podkład?? Może macie już swoje ukochane jajko?? ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger