TANIE A DOBRE - Sensique - Show Off You Lashes Mascara

TANIE A DOBRE - Sensique - Show Off You Lashes Mascara
Cześć :o)
Dzisiaj będzie recenzja tuszu do rzęs, no cóż, nie często mogłyście poczytać o tym kosmetyku u mnie. A to dlatego, że przez kilka ładnych miesięcy go po prostu nie używałam! Moje rzęsy były krótkie i proste, wręcz kierowały się lekko ku dołowi. Stwierdziłam więc, że bez sensu tracić czas i pieniądze na kosmetyk, którego u mnie nie widać. Wszystko się zmieniło, od kiedy zaczęłam używać odżywki do rzęs oraz zalotki, a raczej  dwóch ;o) Ale dzisiaj nie o tym.



Moim zdaniem, przy rzęsach sztywnych i prostych jak drut żaden tusz ich nie podkręci, choćby nie wiem co w sobie miał. Wydłużyć i pogrubić owszem, ale nie podkręcić. Dlatego też zawsze przed użyciem jakiegokolwiek tuszu podkręcam swoje rzęsy zalotką. Ważne jet dla mnie czy tusz wydłuża, pogrubia moje rzęsy i utrzymuje podkręcenie.



A co o tuszu pisze producent:

Dzięki zawartości polimerów silikonowych i mikrosfer oraz idealnie dopasowanej szczoteczki mascara maksymalnie pogrubia, wydłuża i podkręca rzęsy.
Naturalne woski odżywiają i chronią rzęsy przed czynnikami atmosferycznymi. Przebadana na osobach o skórze wrażliwej.



Tusz rzeczywiście nie uczula, a u mnie o alergie nie trudno, więc plusika już mamy ;o) Płaska, silikonowa szczoteczka z dłuższymi ząbkami z dwóch stron bardzo ładnie rozdziela rzęsy. Pogrubienie i wydłużenia również mamy zapewnione. Dla mnie bardzo ważne jest również to, aby mascara ie robiła z moich rzęs pajączków. O taki efekt u mnie jest bardzo łatwo, takie po prostu mamy rzęsy. Przy tuszu Show Off nie mam z tym takiego problemu. 



Używam tej mascary na co dzień i świetnie się u mnie sprawdza! Ładnie pogrubia i wydłuża rzęsy, utrzymuje też uniesienie rzęs, które uzyskałam dzięki użyciu zalotki. Nie kruszy się, nie odbija na górnej powiece czy pod okiem. Uwielbiam używać go w dziennym makijażu, ale też wtedy kiedy gdzieś wychodzę, a mój makijaż składa się z wyrównanego kolorytu skóry, wytuszowanych rzęs i intensywnych ust, tak jak to możecie zobaczyć na zdjęciach.


A jaka jest Wasza ulubiona mascara? Sensique Show Off Your Eyelashes jest w cenie 17,99 ale na promocji razem z kartą Klubu Natura możecie go dorwać już za 13zł!


J.


NO TEGO TO JESZCZE NIE BYŁO! - Brow Tint od Kobo Professional - recenzja + makijaż

NO TEGO TO JESZCZE NIE BYŁO! - Brow Tint od Kobo Professional - recenzja + makijaż
Cześć! :o)
Ostatnio pisałąm Wam o rewelacyjnych cieniach do brwi marki Affect ==>KLIK<== a dzisiaj chciałam trochę poskrobać o jednej z nowości marki Kobo Professional czyli o Brow Tint. Nie da się nie zauważyć, że makijaż brwi jest ostatnio niesamowicie popularny, a firmy prześcigają się w tworzeniu nowości i coraz to lepszych i bardziej wymyślnych produktów. Powiem Wam szczerze, że pierwszy raz miałam w rękach produkt do brwi typu frabka/tint. Nie wiedziałam z czym i jak to się je, ale po kilku użyciach zatrybiłam ;o) A czy się sprawdził u mnie ten produkt? Po kolei ;o)


Jak przedstawia ten produkt jego producent: 
''Trwały, napigmentowany tint do brwi w formie emulsji o przedłużonej trwałości. Pędzelkiem lub szczoteczką nałóż cienką warstwę, nadając brwiom wymagany kształt oraz nasycenie kolorem. Po kilku minutach produkt zastyga, pozostawiając trwały efekt. Odporny na działanie czynników atmosferycznych. Wydajny w użyciu.''


A teraz ja! :oD Tint jest zamknięty w plastikowym opakowaniu z dziubkiem, całość jest zachowana w brązowym kolorze ze srebrnymi dodatkami, takimi jak napisy czy zakrętka. Produkt jest niewielki, dzięki czemu nie zabiera dużo miejsca w kosmetyczce czy kufrze. Nie mam tutaj nic do zarzucenia jeżeli chodzi o jakość opakowania, jedynie do czego mogę się przyczepić, że po tych dwóch tygodniach używania napisy praktycznie całkowicie się zdarły :/ Natomiast nazwa koloru znajduje się z tyłu opakowanie na naklejce i utrzymuje się bez zarzutu. 


Ja w swojej kolekcji posiadam dwa odcienie - Light i Medium, w ofercie jest też trzeci odcień - Dark. Ja na swoich czarnych brwiach używam odcienia Medium, natomiast odcień Light nie jest jakiś mega jasny. Odcienie są chłodne, nadają naszym brwiom piękny ocień. Natomiast rudzielce nie znajdą tutaj koloru dla siebie. Kobietki z mega jasnymi brwiami będą miały lekki problem, ponieważ tinty nie są bardzo jasne, ale można sobie z tym poradzić używając precyzyjnego pędzelka i dorysowywać cieniutkie pojedyncze włoski. 


Konsystencja tintu jest dosyć gęsta, to znaczy po wyciśnięciu na rękę nie spływa z niej. Bardzo powoli tężeje, więc spokojnie możemy sobie brwi malować, bez obawy, że wciąż będziemy musiały dokładać świeżego produktu. Na brwiach zastyga szybciej (przez nałożenie mniejszej ilości po prostu), ale nie robi nam  nieestetycznej skorupy, a nałożony z rozwagą da nam bardzo naturalny efekt. Ja nakładam go moim ulubionym, precyzyjnym pędzlem Hulu P44, zamaczam go glutku, którego nałożyłam na dłoń, następnie boki pędzla przyciskam delikatnie do dłoni. Dzięki temu mogę wykonać mega precyzyjny makijaż brwi.


A jak z trwałością? Czy jest lepsza niż innych produktów typu cienie, kredki czy pomada? Wiemy jak zachowują się kredki czy cienie, największą trwałość mają pomady. A tint daje sobie świetnie radę! Zasstyga, nie tworząc skorupy. Przy nałożeniu niewielkiej ilości po przejechaniu palcem po brwiach nic nam się nie ściera. Ja na początku dawałam go trochę więcej, przez co nie było możliwości aby zastygł do końca.


Podsumowując, Brow Tint od Kobo Professional jest produktem trwałym, wydajnym i myślę, że wygodnym w użyciu. Trzeba nauczyć się go używać, jeżeli nie miałyśmy wcześniej z czymś takim do czynienia. Można sobie nim zrobić krzywdę, ale ćwiczenia czynią nas mistrzami, więc, jeżeli spodoba Wam się efekt jaki daje ten kosmetyk, to uważam, że warto! Ja Brow Tint używam codziennie! :o)

Koszt Brow Tint to 16,59zł za 10ml :o)


A Wy lubicie testować nowości makijażowe?
Co ostatnio sprawdzacie? :o)



J.


EFEKT GLOW NA ZAWOŁANIE! - Recenzja nowego odcienia rozświetlacza od marki Sensique - Seashell On The Beach

EFEKT GLOW NA ZAWOŁANIE! - Recenzja nowego odcienia rozświetlacza od marki Sensique - Seashell On The Beach
Cześć! :o)



Dzisiaj będzie post z serii tanie perełki, czyli kosmetyk drogeryjny, za gorsze, ale z pałerem takim, że nie jedna selektywna marka by się go nie powstydziła! A mowa tutaj o marce Sensique i nowym odcieniu rozświetlacza z serii Sensitive Skin czyli Seashell On The Beach. Jak pewnie wiecie, jestem ogromną fanką jego poprzednika, który jest w dosyć chłodnej tonacji, ale ze złotą podstawą, dla mnie idealny.



Nowy rozświetlacz ma dokładnie takie samo opakowanie jak jego poprzednik, jest plastikowe, przezroczyste i ze srebrnymi wstawkami. Przód jest też w większej części przezroczysty, dzięki czemu od razu wiemy po jaki kolor sięgamy. Całość wygląda estetycznie, zamykanie jest porządne i nie psuje się.


A teraz coś, co interesuje nas najbardziej, czyli środeczek :oD W w tym środeczku znajdziemy trójkolowy produkt, który możemy używać razem lub osobno. Jeżeli decydujemy się na pojedynczy kolor, to najlepiej wybrać do jego aplikacji będzie do blenowania cieni. Wtedy będziemy miały pewność, że nakładamy na twarz wyłącznie wybrany przez siebie kolor.


Kolory są w ciepłej tonacji, od góry mamy złoty i dwa odcienia z różem, które dają taki rose gold efekt. Znajdziemy też tam trochę chłodu, ale mimo wszystko jest to rozświetlacz w ciepłym odcieniu, z delikatnie srebrną podstawą. Jest też dosyć ciemny i to może być jego i wada i zaleta, wszystko zależy od tego jaką mamy cerę. Ja jestem dosyć jasna więc u mnie odznacza się kiedy przychylam głowę na boki. Jakoś mega mnie to nie razi, ale blaziochy muszą na niego uważać. Natomiast przepięknie podkreśli opaleniznę oraz ciemniejszą karnację.


Rozświetlacze z tej serii są bardzo miałkie, przez co mocno się pylą. Dlatego też trzeba z nimi pracować delikatnie, żeby za szybko nam się nie skończyły. Natomiast dają tak przepiękny i intensywny połysk, że naprawdę wystarczy ich odrobina, a na naszej skórze tworzy się nieziemska tafla! Ja jestem ich ogromną fanką i na pewno nią pozostanę, ich cena to 16,99zł/szt ale na promocji dorwiecie je po dyszce :o)
A jakie są Wasze ulubione rozświetlacze?


J.




JEDNA PALETA - WIELE ZASTOSOWAŃ - Affect Cosmetics - Colour Brow Collection by Karolina Matraszek

JEDNA PALETA - WIELE ZASTOSOWAŃ - Affect Cosmetics - Colour Brow Collection by Karolina Matraszek
Cześć :o)
Tak mi pałera zawsze na wiosnę brakuje, że głowa mała! A jak jest u Was? Cieszycie się na tę porę roku, czy tak jak ja odżywacie na jesień? :o) No ale nie ma co narzekać, trzeba się brać za robotę, tym bardziej, że paluszki mnie swędzą, tak chcą sobie postukać w klawiaturę :o)

Dzisiaj chciałam Wam pokazać jeden z najnowszych produktów marki Affect Cosmetics, a mianowicie nową paletę do brwi Colour Brow Collecion stworzoną z makijażystką marki Karoliną Matraszek. Marka Affect miała już w swoich zborach paletę do brwi i jest ona naprawdę dobra i nadal jej używam. Dlaczego więc warto mieć nową wersję?



Nowa wersja palety wygląda niesamowicie elegancko i profesjonalnie, jest dużo ciemniejsza, w kolorze głębokiego brązu, a uroku dodają jej miedziano złote mazy. Opakowanie jest tekturowe, solidne. Bardzo lubię w tej palecie to, że mogę ją otworzyć tak, aby przód i tył się ze sobą stykały, to bardzo ułatwia pracę. W środku nie znajdziemy lusterka, jeżeli chodzi o mnie, to jest to plus, paletka jest lżejsza i nie muszę się obawiać stłuczonego lustra w przypadku jej upadku (nie jeden już przy mnie przeżyła). Kilka razy ją już dezynfekowałam i póki co opakowanie jest w nienaruszonym stanie, myślę, że tak pozostanie, ponieważ pozostałe palety które mam wciąż wyglądają super.


W środku znajdziemy 10 cieni, tak jak w poprzedniej wersji. Natomiast kolory w tej palecie są bardziej użytkowe. W poprzedniej był ze trzy kolorki, których praktycznie nigdy nie użyłam. Tutaj natomiast każdy cień już poszedł w ruch.  Znajdziemy tutaj bardzo jasne ciepłe i chłodne odcienie, idealne do zaznaczenia mega jasnych, prawie niewidocznych brwi. Jest to ogromne ułatwienie dla makijażystki, kiedy mamy w jednym opakowaniu tyle różnych odcieni. W palecie znajdziemy również pośrednie i bardzo ciemne odcienie, oczywiście w chłodnej i cieplejszej tonacji. Czarnego tutaj nie znajdziemy oczywiście ;o)


Paleta jest idealna dla makijażystek, sprawdzi się w każdej  sytuacji, przy bardzo jasnych czy bardzo ciemnych brwiach klientki. A czy dla ''zwykłej" dziewczyny również się sprawdzi? Jeżeli tylko lubicie bardziej chłodne odcienie brązu (bo nawet te cieplejsze w palecie nie zrobią nam rudych brwi) i takie, którymi nie zrobicie sobie krzywdy - to jest to paleta, z której na pewno będziecie zadowolone, ponieważ posłuży Wam i do makijażu oczu i brwi.


Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, świetne nakładają się na pędzel i brwi. Przy makijażu oka troszkę się wytracą przy blendowaniu, ale nie do tego zostały stworzone, natomiast będzie to idealna sprawa przy makijażu dziennym. Ja na ntomiast skusiłam, aby zrobić odrobinę mocniejszy makijaż oka, a żeby nie było nudno to dołożyłam piegment z serii Zodiac Signs Pigments w odcieniu Pisces oczywiście marki Affect:o) Wyszedł makijaż w chłodnej tonacji, ale nie taki, który sprawi, że będziemy wyglądały brudno czy na zmęczone.

Pamiętajcie, że ekstremalnych warunkach możemy cieniami z tej palety wykonturować twarz! Piszę to z własnego doświadczenia, po tym, jak na jadąc na sesję uświadomiłam sobie, ze kosmetyczka z bronzerami została na toaletce ;o)


I zbliżenie na oczko. Jak możecie zauważyć brwi są ciemnie (ale nie czarne!) ale dalej wyglądają bardzo naturalnie. Jak widać moje brwi postanowiły nie rosnąć na końcach, więc tam muszę się bardziej skupić na ich domalowaniu. Z cieniami jest bardzo łatwo, ponieważ pięknie suną po skórze dając lekko pudrowy rozmyty efekt, który sprawia, że efekt nie jest przerysowany.
Paletę Colour Brow Collection kupicie za 98zł i uważam, że jest świetna inwestycja czy to w naszą pracę jako makijażystki czy też na do makijażu na co dzień.
Tutaj Wam zostawiam link do sklepu ==>KLIK<==


A czym Wy najbardziej lubicie podkreślać swoje brwi?
Ja uwielbiam pomady i kredki, ale zawsze wracam do cieni, najbezpieczniejsza metoda ;o)



J.

BO WŁAŚNIE TAK CHCIAŁAM SIĘ ZAWSZE CZUĆ! - Recenzja zapachu Freesia marki NOU.

BO WŁAŚNIE TAK CHCIAŁAM SIĘ ZAWSZE CZUĆ! - Recenzja zapachu Freesia marki NOU.
Hej :o)
Nie wiem czy wiecie, ale ja nigdy nie miałam jakiegoś szału na perfumy! Pamiętam jak jeszcze w gimnazjum każda z dziewczyn miała w torebce jakiś swój ulubiony zapach, wiecie pokroju lityl blak dres ;o) A ja? Nigdy nie rozumiałam tego zachwytu, nie żebym o siebie nie dbała czy coś, ale wolałam kieszonkowe wydać na balsam do ciała albo książkę.



No ale nadszedł czas i na mnie. W wieku - o matko! - 30 lat zachciało mi się swojej pierwszej w życiu, prawdziwej, perfumy. Niestety, chyba wszystkie zapachy się na mnie uwzięły, bo żaden nie utrzymywał się na mnie dłużej niż 3 godziny :o( Stwierdziłam, że nazbieram na coś porządnego! Zachwycona biografią Coco Chanel wybór był prosty - Chanel N5! Wiem, większości z Was pachnie ona jak... nasze babcie :oD Ja ją ubóstwiam! Wytrzymuje u mnie na skórze do 4h, a to jest duuużo! Wiem, wiem że przyzwyczajamy się do zapachów, dlatego zawsze pytałam znajomych: Ej, pachnę chociaż trochę? Stąd mój wynik :o)



Jak dobrze wiemy, ceny perfum Chanel są bardzo wysokie, więc wiedziałam, że moja przygoda nie potrwa wiecznie. I tak, znowu zostałam bez perfumy, no bo ani mi się nic nie podobało a testery utrzymywały się przeraźliwie krótko.  Na moje szczęście, dostałam możliwość przetestowania jednego z zapachów firmy NOU. Nie znałam wcześniej tej marki, a i obawiałam się trochę, no bo jak opisać zapach, skoro żaden się na mnie jakoś super nie utrzymuje?



Ale zanim zaczęłam ją testować, troszeczkę poczytałam sobie o firmie, bo tak jak wspominałam wcześniej, nic o niej do tej pory nie słyszałam. Nazwa firmy - NOU - w języku katalońskim oznacz NOWY, wszystkie zapachy komponują najlepsi perfumiarze z Francji. Zapachy są proste, czyste i eleganckie, zachwycą nawet najbardziej wymagające osoby.
Najbardziej podoba mi się jednak to, że nie zawierają sztucznych barwników, a trwałość zawdzięczają stopniowi nasycenia olejkami eterycznymi (wody perfumowane 10-20%, wody toaletowe 5-10%).

Ja posiadam zapach Freesia, czym pachnie możecie poczytać w opisie, który znajduje się na stronie marki NOU:
''Nie sposób mu się oprzeć. Do ogrodu NOU Freesia wciągają cię orzeźwiające zapachy cytryny, bergamoty i galbanum. A gdy przystajesz i się rozglądasz, ogród oczarowuje cię kolorami kwitnących lilii, jaśminu, frezji i róż. Pragniesz, aby ta chwila trwała wiecznie. Chcesz ją zapamiętać na zawsze. Głęboko wdychasz nasycone zapachem kwiatów powietrze i odkrywasz ukryte dotąd akordy piżma, drzewa sandałowego, benzoinu i bursztynu.

NUTY ZAPACHOWE:
Nuta głowy: cytryna, bergamota, galbanum
Nuta serca: lilia, jaśmin, frezja, róża
Nuta bazy: piżmo, drzewo sandałowe, benzoin, bursztyn"


A teraz czas na moje odczucia. Zdaję sobie sprawę, że ciężko jest opisać zapach. Skupię się więc na tym jak się utrzymuje na mnie, jak się w nim czuje i z czym mi się kojarzy. A więc tak, sama nie mogę w to uwierzyć, ale zapach jest wyczuwalny na mnie nawet po wieczornym prysznicu! Ja go oczywiście już nie czuję, ale mój prywatny osobisty małżonek może to potwierdzić ;o) Jestem w ogromnym szoku, bo tak jak wcześniej pisałam, 3h dla perfum na mojej skórze to max. Jakie było moje pierwsze skojarzenie kiedy powąchałam tą perfumę? Ależ ona jest elegancka! Tak pachną moje klientki, które są bardzo eleganckie, zadbane, takie zrobione, ale w dobrym znaczeniu tego słowa. Według mnie jest to zapach, po które sięgają kobiety pewne siebie, które osiągają z powodzeniem kolejne cele. Mam nadzieję, że używanie go podświadomie mną pokieruje!



Zapach jest intensywny mocny ale zarazem świeży, dlatego nie będzie mi przeszkadzał nawet w upalne dni. Zaskoczyło mnie również to, że zapachy marki NOU są dostęone w Rossmanie! Z chęcią spróbuję też inne zapachy. Za 50ml zapłacimy ok. 70zł, czy to dużo? Dla mnie, osoby na której nigdy żadna perfuma się nie utrzymywała, nie :o) Opi wszytskich zapachów znajdziecie na stronie http://noupoland.pl/



A jakie zapachy Wy lubicie? Zmieniacie je razem ze zmiana pór roku lub nastroju? :o)


J.












AFFECT Cosmetics- In The Spotlight by Karolina Matraszek i Daniel Sobieśniewski z PRO Make Up Academy - film + zdjęcia

AFFECT Cosmetics- In The Spotlight by  Karolina Matraszek i Daniel Sobieśniewski z PRO Make Up Academy - film + zdjęcia
Cześć :o)
Dzisiaj przychodzę do Was z filmikiem raz ze zdjęciami pięknej Wiki :o) Kiedy tylko ją zobaczyłam, to wiedziałam, że właśnie na niej stworzę pierwszy makijaż paletą cieni marki AFFECT Cosmetics In The Spotlight, którą stworzyli Karolina Matraszek oraz Daniel Sobieśniewski z PRO Make Up Academy.



Ja się nie mam zamiaru zbyt dużo rozpisywać, po prostu napiszę Wam, że jest to najlepsza paleta cieni jaką do tej pory miałam. Pigmentacja jest genialna, cienie praktycznie się nie osypują (co jest niezwykle rzadkie przy tak napigmentowanych cieniach), kolory są intensywne, pięknie się blendują i łączą ze sobą. Nie robią dziur, nie blakną w trakcie rozcierania. Nie ważne na jakiej bazie pracujemy, cienie zawsze wyglądają genialnie. W tym filmie nakładałam je na mokry korektor, w następnym (już nagranym) pracuje na korektorze oraz beżowym cieniu z palety.


Zapraszam na mój kanał na YouTube, zostawcie tam po sobie ślad w postaci kciuka do góry czy też komentarza, będzie mi bardzo mi miło! :o) Do subskrypcji kanału również zachęcam :o)
Link do filmu ==>> https://youtu.be/haodXPCNjAg










Listę wszystkich użytych kosmetyków oraz cenie jakich użyłam w tym makijażu najdziecie w opisie pod filmem na YouTube :o)

A jak Wam się podoba makijaż?
Skusiłybyście się na tą paletę?


J.

NAJWSPANIALSZE PIGMENTY EVER! - Affect Cosmetics x Karolina Matraszek - Zodiac Signs Pigments

NAJWSPANIALSZE PIGMENTY EVER! - Affect Cosmetics x Karolina Matraszek - Zodiac Signs Pigments
Cześć! :o)
Dzisiaj będzie mniej pisania, za to będzie duuużo zdjęć. A to za sprawą nowych pigmentów Zodiac Signs Pigments od marki Affect Cosmetics, które współtworzyła makijażystka marki - Karolina Matraszek.
irma Affect Cosmetics bardzo często gości u mnie na blogu i innych social media, ponieważ mam do niej ogromny sentyment. Dodatkowo jest to nasza polska marka z którą współpracuje jedna z moich ulubionych polskich makijażystek, czyli Karolina Matraszek.


Kiedy więc dowiedziałam się, że na rynek mają wejść nowe produkty dzięki tej współpracy od razu wiedziałam, że to będzie to, co każda wizażystka będzie musiała mieć w swoim kufrze! Pigmenty dają piękny, duochromowy efekt. Możemy je nakładać na sucho lub na mokro, wszystko zależy od tego jaki efekt chcemy uzyskać. Ja osobiście nakładam je na klej do brokatów od Nyx'a - Glitter Primer, efekt piorunujący gwarantowany! ;o)


Muszę napisać szczerze, że bardzo ciężko było mi uchwycić ich niezwykły blask, dlatego nie wykonałam własnych słoczy :o/ Pokazuję Wam kolory na kartce (swoją drogą bardzo fajny pomysł), którą otrzymałam w przesyłce razem z kosmetykami. 

A teraz czas na makijaże :o)


Na tym oku (prawym) użyłam piegmenyów: Capricorn, Aquarius, Pisces





Lewe oko: Aries, Taurus, Gemini





**************************


 


Prawe oko: Cancer, Leo, Virga







Lewe oko: Libra, Scorpio, Sagittarius






Kochane, pigmenty kosztują 39zł/szt i uważam, że jest to dobra cena. Jakość pigmentów,  jak dla mnie, jest zachwycająca. Ogromny plus za pomysł na tą serię, nazwy są po łacinie przez co tworzą fajny klimat, a zapamiętanie nazwy swojego ulubionego jest bardzo proste. 










JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger