LATA 20.

LATA 20.
Hej :o)
Lata 20. Ech... co to był za czas... Może nie wyglądam, ale za to moja dusza jest troszkę starsza niż moje 29 roków. Za to i dusza  jak i uroda mojej cudownej modelki Emilii, to są czyste lata 20.! Jak tylko ją zobaczyłam, modliłam się, żeby makijaż mi wyszedł, później żeby zdjęcia były dobre, bo aż szkoda byłoby zmarnować taką okazję! I chyba się udało ;o)



Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie dodała odrobinę czegoś innego, swojego. Dlatego na środku powieki nałożyłam jasny cień, co tylko spotęgowało efekt ciągle rozmarzonego spojrzenia. Makijaż lat 20. to nie jest łatwa sprawa, ponieważ tak naprawdę, wszystko trzeba robić na odwrót! Przy jego wykonywaniu trzeba zapomnieć o swoich przyzwyczajeniach, wczuć się w klimat tamtych czasów i po prostu popłynąć... Al Bowlly i jego cudowne piosenki porwały moje serducho i pędzle do pracy...


W latach 20. makijaż przeszedł ogromną metamorfozę. Max Factor i jego podkład w kremie, Maybelline, to od niego kobiety otrzymały tusz do rzęs oraz czarną kredkę, Helena Rubeinstein podarowała biały puder, a Revlon lakiery do paznokci. Tyle cudowności! A dzięki tym markom, każda kobieta mogła je poznać i wykonywać sobie makijaż na co dzień!


Cechy charakterystyczne dla epoki makijażu lat 20.? Wszystko na odwrót niż robimy to teraz! Brak wyraźnego konturowania, róż  i już! Brwi cienkie, dłuuugie. W latach 20 niektóre kobiety wygalały sobie brwi do zera i malowały długą czarną kreskę. No cóż, umówmy się, że takie piękności nadal możemy znaleźć na ulicach ;o)  Makijaż oczu miał być mocny, oko obrysowane czarną kredką i ,w przeciwieństwie do tego, co robimy w naszych czasach w makijażu oka, mocno zaznaczono wewnętrzny kącik. To sprawiało, że spojrzenie robiło się bardziej rozmarzone i trochę smutne.


Na ustach rządziła czerwień. Wydawałoby się, że jest tak do tej pory. Natomiast teraz chcemy jak najbardziej powiększyć usta. W latach 20. natomiast kobiety zaznaczały usta pomniejszając je, aby tworzyły charakterystyczny dzióbek. Całość tworzy niezwykły obraz. Do tego długie perły, na głowie charakterystyczne opaska z ozdobą... Ech... co to były za czasy...




Jak stare są Wasze dusze?
Jaki styl w makijażu jest Wam najbliższy? 



J.

Makijaż wykonałam na konkurs organizowny przez Drogerie Natura. Zgłoszenia: http://20latnatura.pl/

KIM KARDASHIAN INSPIRED MAKEUP TUTORIAL

KIM KARDASHIAN INSPIRED MAKEUP TUTORIAL
Hej :o)
Tym razem pod moje pędzle zaprosiłam piękną Sabinę. Po ostatnim szkoleniu w Biar Beauty Group postanowiłam popróbować swoich sił w makijażu a'la Kim Kardashian. A co ;) Jest to oczywiście inspiracja i jak zawsze troszkę po mojemu ;o) Zapraszam Was na filmik ==>KLIK<== oraz na zdjęcia poniżej ;)















Sabina tak cudnie wychodzi na zdjęciach, że ciężko było mi wybrać które dodać!

A jak Wam się podoba? ;o)


J.

Laboratorium Kosmetyczne Joanna rozszerza ofertę o dwa nowe sera do włosów

Laboratorium Kosmetyczne Joanna rozszerza ofertę  o dwa nowe sera do włosów
Serum to produkt do zadań specjalnych. Jego sekret tkwi w wysokim stężeniu składników odżywczych, dzięki którym nawet niewielka ilość kosmetyku skutecznie poprawia wygląd włosów nie obciążających ich. Laboratorium Kosmetyczne Joanna wzbogaciło swoją ofertę o nowości: serum odbudowujące z keratyną oraz wygładzające z proteinami jedwabiu. Oba kosmetyki doskonale uzupełnią codzienne zabiegi pielęgnacyjne i szybko przywrócą włosom ich utraconą siłę
 i blask.
Serum odbudowujące z keratyną
Keratyna jest niezwykle wytrzymałym białkiem, które stanowi podstawowy budulec włosów. Gdy go brakuje tracą one swoją siłę i piękny wygląd, a tym samym stają się szorstkie, łamliwe oraz słabe. Wszystkie produkty z serii Keratyna od Laboratorium Kosmetycznego Joanna doskonale sprawdzą się w przypadku osłabionych włosów, u których wyraźnie widać niedobór tego podstawowego składnika. Kompleks keratynowy zawarty
w produktach rozpoznaje ich najbardziej uszkodzone fragmenty,
a następnie uzupełnia ubytki, znacząco poprawiając ich kondycję oraz wygląd. Teraz keratynowa seria od Laboratorium Kosmetycznego Joanna została wzbogacona o nowość: serum odbudowujące dedykowane szorstkim, łamliwym oraz zniszczonym włosom. Kosmetyk sprawi, że już po pierwszym użyciu będą one aksamitnie gładkie
 i jedwabiście miękkie, przyspieszy również proces ich intensywnej regeneracji. Wystarczy wmasować niewielką ilość produktu w końcówki wilgotnych lub suchych włosów. Kosmetyku można również używać do wygładzania większych partii włosów. Nie trzeba go spłukiwać.

Pojemność: 30 g, cena: ok. 14 zł

Serum wygładzające z proteinami jedwabiu
Seria Jedwab jest dedykowana posiadaczkom suchych
i matowych włosów, które są zniszczone zabiegami fryzjerskimi. Zawarte w jej recepturze hydrolizowane proteiny jedwabiu zapewnią kosmykom odpowiedni poziom nawilżenia oraz pokryją ochronną warstwą zabezpieczającą przed negatywnym wpływem inwazyjnych zabiegów stylizacyjnych tj.: prostowanie, farbowanie czy trwała ondulacja. Nowość, serum do włosów o wysokim stężeniu składników odżywczych oraz kondycjonujących, zapewni włosom właściwą pielęgnację oraz szybką regenerację. Dzięki regularnemu stosowaniu  będą wyjątkowo wygładzone, lśniące, a także przyjemne
w dotyku, poprawi się również ich wygląd, będą się łatwiej rozczesywać oraz lepiej układać. Wystarczy niewielką ilość kosmetyku wmasować w końcówki wilgotnych lub suchych włosów i pozostawić bez spłukiwania.  

Pojemność: 30 g, cena: ok. 14 zł

***


Laboratorium Kosmetyczne Joanna istnieje na rynku od 35 lat. Firma jest ekspertem w dziedzinie produkcji kosmetyków do włosów i ciała. Swoją ofertę kieruje zarówno do indywidualnych klientów, jak i profesjonalnych salonów fryzjerskich. Asortyment marki obejmuje szeroką gamę produktów dla kobiet i mężczyzn w różnym wieku. Laboratorium Kosmetyczne Joanna oraz poszczególne produkty marki zostały wielokrotnie wyróżnione prestiżowymi nagrodami, takimi jak: Qltowy Kosmetyk czy Perła Rynku Kosmetycznego.



FALE, LOKI, KOKI :o)

FALE, LOKI, KOKI :o)
Hej :o)
Kto z Was pamięta jeszcze Asię w długich włosach?! :oD
 Ja na szczęście już nie ;o)  Ech pamiętam te niekończące się próby wyprostowania ich, były piękne przez pół godziny. Fale? Loki? Na chwilkę, bo już czas na okropne strąki! No masakra, nie pisząc już o kucyku, który po chwili, nie ważna jak podpięty czy podtrzymany, lądował tuż nad karkiem. Stwierdziłam- czas się ściąć! Ale będąc u fryzjera podziałały na mnie słowa mojego prywatnego, osobistego małżonka: ‘Będziesz narzekać, że nie potrafisz ich ułożyć’. No i poszły tylko końcówki. Po dwóch tygodniach, po 50 próbie uczesania ładnego kucyka (w rozpuszczonych nienawidziłam chodzić, ciepło mi było i mnie okropnie gilały po twarzy) stwierdziłam – DOŚĆ! – i wróciłam do moje ulubionej fryzjerki. I tak oto, już od ho ho ho Asia ma krótkie włosy i wygolone boki.


Ale czesać się i tak trzeba, nie ma tak lekko ;o) I nie jest tak, że przy krótkich włosach wygląda się zawsze tak samo. Owszem, jakieś 10 lat miałam włosy ścięte na jeża, to wtedy nie mogłam poszaleć ;o) Ale teraz mogę mieć proste, nastroszone, zrobione fale na prostownicy, spięte, a nawet francuza ;o) Kiedy miałam długie włosy zawsze chciałam spróbować sprayu solnego dla uzyskania ‘beach waves’. Taaaa… Na moich włosach to było nierealne. Ale na krótkich? Co mi szkodzi spróbować, pomyślałam. W moje ręce wpadł Spray Solny Do Włosów ‘Plażowy wygląd’ marki Joanna Styling Effect.


Jak go używam? Myję głowę, a kiedy włosy są lekko wilgotne spryskuje nim dokładnie całe włosy. Następnie suszę włosy suszarką, używając tej takiej szczoty która ma za zadanie je unieść. Jeżeli potrzebuję, to delikatnie tapiruję włosy u nasady i spryskuję całość lakierem.

Taka fryzurka trzyma się mi praktycznie cały dzień. Jeżeli jest bardzo ciepło i mam wrażenie, że nawet włosy się pocą, wystarczy, że zmierzwię je trochę palcami i fryz gotowy. Dodatkowo spray cudownie pachnie, tak słodko ale nie jest on duszący czy mdlący. Nie przetłuszcza włosów, ale po ich rozczesaniu jest odrobinę wyczuwalny na włosach, nie jest to jakoś specjalnie intensywne, a na drugi dzień zrobienie fryzury jest jeszcze łatwiejsze.


Ważne było też dla mnie to, że nie podrażnił mojej skóry głowy. Jak wiecie, kiedyś borykałam się z wieloma problemami włosów i skóry głowy i z lekką obawą podchodzę do wszystkich specyfików przeznaczonych czy to do stylizacji czy pielęgnacji włosów.


A jakie są Wasze ulubione fryzury czy długość włosów?
Lubicie efekt ‘beach waves’?







J. 

BŁYSZCZĄCE KOCIE OKO

BŁYSZCZĄCE KOCIE OKO
Hej :o)
Kolejny filmik jest już na moim kanale :o) Na mojej pięknej modelce Patrycji wykonałam intensywny makijaż z mocnym połyskiem, w kształcie kociego oka.
Zapraszam Was do oglądania zdjęć oraz na mój kanał na youtube :oD
Link do filmiku: ==> KLIK <==











Jak Wam się podoba makijaż?
Widziałyście filmik? Co myślicie?


J.


NA CZARNĄ NOC CZARNY KREM, MA SIĘ ROZUMIEĆ ;o)

NA CZARNĄ NOC CZARNY KREM, MA SIĘ ROZUMIEĆ ;o)
Hej :o)
Obiecałam, że napiszę Wam co nie co o mojej wieczornej pielęgnacji, a tak naprawdę o nowym kremie do twarzy. Nie dawno skończył się mój krem z Vichy, mąż mi pomógł w jego wykończaniu ;o) Ale w moje ręce wpadł nowy nabytek, a mianowicie CZARNY REDUKTOR ZMARSZCZEK Z WĘGLEM BAMBUSOWYM 'BAMBOO-SEI INTENSE marki YOSKINE. 



Krem zamknięty jest w ciemno zielone pudełko, które jest dodatkowo zabezpieczone folią. Napisy na nim są białe, czarne i czerwone. Całość prezentuje się bardzo estetycznie i elegancko. Ale to słoiczek jest najpiękniejszy! Jest szklany i dosyć ciężki, spód jest dosyć gruby. Zakrętka jest plastikowa, srebrna i można się w niej przejrzeć. Widnieją na nim nazwa firmy, kremu info o pojemności itp. Szklana część jest pokryte milionem srebrnych drobinek, takich tyci tyci. Cudnie to wygląda. Tak ekskluzywnie ;o)



Słoiczek jest bardziej kwadratowy, co odróżnia go na tle innych kremów. Zakręcanie i odkręcanie działa bez zarzutu, nie musimy się przy tym namęczyć. Dodatkowo krem jest zabezpieczony tradycyjną, białą nakładką. 



Co obiecuje nam producent?
Czarny, przeciwzmarszczkowy krem na dzień i noc do dojrzałej cery normalnej i mieszanej z oryginalnym węglem z bambusa. 

Zawiera:
B-CHARCOAL POWDER
Matujący kompleks z naturalnym węglem drzewnym z bambusa, kwasem agarowym z huby oraz ekstraktem z liści czarnej herbaty. Redukuje problem błyszczącej skóry i idealnie wygładza wszelkie niedoskonałości cery.
Spektakularnie oczyszcza i zwęża pory. Działa antyoksydacyjnie spowalniając procesy starzenia się skóry.DOUBLE DERM-LIFT
Liftingujący kompleks o fenomenalnych właściwościach rozprasowywania zmarszczek zarówno mimicznych, jak i tych powstałych na skutek upływającego czasu. Kilkukrotnie przyspiesza odtwarzanie kolagenu typu I, odpowiedzialnego za zachowanie sprężystości i idealnej gładkości skóry.

  • redukuje zmarszczki
  • zmniejsza pory
  • matuje
  • oczyszcza 
  • działa antyoksydacyjnie
  • wygładza

    Dax Yoskine Bamboo Sei Czarny reduktor zmarszczek z węglem bambusowym polecane jest do pielęgnacji dojrzałej skóry normalnej i meiszanej.Krem świetnie oczyszcza, zmniejsza rozszerzone pory oraz niweluje problem świecenia się cery. Dodatkowo działa antyoksydacyjnie, wygładza i matuje skórę na długo.

Krem jest przeznaczony i na dzień i na noc. Ja używam go głównie na noc, ponieważ przy tych upałach mam wrażenie że wszystko się topi, a później lepi. Chociaż w chłodniejsze dni na pewno będę coś do niego dokładać, bo jak wiecie, lubię takie maziste kremy. Świetnie sprawdza się też na dzień. Przy bardziej tłustej cerze delikatnie ją zmatowi ale i nawilży, przez co makijaż trzyma się świetnie nawet przy upałach. Przy rozszerzonych porach także nas podratuje. Sprawia, że cała skóra jest bardziej napięta, matowa ale i nawilżona i przez to pory jest tak jakby są bardziej płytkie.



Krem ma ciekawy kolor, ponieważ jest... czarny. Ciekawie to wygląda. Na twarzy jest oczywiście całkowicie przezroczysty :o) Pięknie pachnie, tak świeżo i kwiatowo zarazem. Natomiast zapach nie jest zbyt ciężki i znika parę chwil po nałożeniu go na twarz.

Krem będzie idealny dla tych z Was , które mają cerę mieszaną lub tłustą oraz normalną w kierunku do mieszanej/tłustej. Bardzo szybko się wchłania. Pozostawia skórę zmatowioną ale i nawilżoną. Po dłuższym stosowaniu pory są mniej widoczne, a skóra bardziej gładka i brak na niej niedoskonałości.


Jakie są Wasze ulubione kremy do twarzy?
Zmieniacie pielęgnację na lato i na zimę?



J.

CIEPŁO - ZIMNO

CIEPŁO - ZIMNO
Hej :o)
Czy tylko ja jestem tak oburzona swoją nieobecnością tutaj?! A wiecie dlaczego miałam taką przerwę? Ok, dużo pracy miałam to fakt, ale jak się kocha swoją pracę, to tak naprawdę się nie pracuje. Mnie wykończyła pogoda! :o/ Dosłownie nie miałam na nic siły, teraz jest odrobinę lepiej, ale aż wyć się mi chce, bo nie znoszę bezczynności! No ale dobra, jesieńko moja kochana przychodź, a ja będę kwitnąca i pełna energii ;o)



Na górze moja metamorfoza z użyciem cieni Sensique ;o) Przed robione koło 6:00 rano przed spacerem, 'po' koło 10:00 ;o)



Dzisiaj mam dla Wa post łączony, czyli będziecie mogły zobaczyć mój najnowszy makijaż oraz recenzję jednego z produktów, którego do niego użyłam. Tym razem na tapetę pójdą dwie potrójne paletki od marki Sensique. Paletki są dwie, ale są całkiem różne, stąd tytuł posta ;o) 141 'caramel cake' to ciepłe karmelkowe cienie, a 142 'chocolate desert' to chłodne odcienie fioletów.



Cienie zamknięte są w standardowych dla marki Sensique plastikowych, okrągłych opakowaniach. Przód jest przezroczysty, z tyłu mamy naklejkę z nazwą cieni oraz podstawowymi informacjami.  Opakowanie zamykane est na 'klik' i do tej pory działa bez zarzutu, nie otwiera się nie proszone ale też nie mam problemu z jego otwarciem.


Paletka 141 'caramel cake' to same ciepłe odcienie. Najjaśniejszy jest naprawdę bardzo delikatny i najlepiej nakładać go np. na białą kredkę, aby był widoczny. Jest dosyć twardy i myślę, że własnie przez to traci swoją pigmentację.Drugi z cieni środkowy jeżeli chodzi i 'ciemność' jest już dużo lepiej napigmentowany. Jest to beż w ciepłym odcieniu z domieszką karmelu. Jest on już bardziej miałki i dobrze się z nim pracuje. Natomiast najciemniejszy z tego trio to mój totalny ulubieniec! Cieplutki karmelek! Jest jak masełko, bardzo dobrze napigmentowany. Cudnie się rozciera nie tracąc przy tym koloru. Jeżeli jesteście fankami cieplejszych kolorów ale nie chcecie wydawać majątku na pierwszą paletkę z takimi odcieniami, to śmiało możecie się zaopatrzyć w tą od Sensique ;o)



Wersja chłodniejsza, czyli paletka 142 chocolate desert' jak dla mnie koło czekolady nawet nie leżała :oD Najjaśniejszy cień jest biały, ale równie delikatny jak brat z poprzedniej paletki. No może jest ciut bardziej miałki. Kolejny, to piękny wrzosowy czy też liliowy cień. Uwielbiam ten kolor do rozjaśniania powieki lub rozcierania ciemniejszego cienia w załamaniu. Nadaje takiego tajemniczego i kobiecego charakteru. Najciemniejszy z paletki to ciemny fiolet i on różni się fakturą od pozostałych, ponieważ jest taki troszkę bardziej hmmm chropkowaty? Jest zimnym kolorem i trzeba umiejętnie go używać.


Paletek od Sensique jest aż 12! Te dwie z dzisiejszego postu są najnowsze. Nie dają ani matowego ani perłowego wykończenie. Są bardziej aksamitne. Malutkie, w cenie 8,99zł idealne do kosmetyczki. W każdej z nich znalazłam cień, który mnie zachwycił ale też i taki, z którym musiałam troszeczkę powalczyć.


A jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Wolicie, tak modne teraz, ciepłe odcienie, czy jesteście wierne cieniom w chłodnej tonacji?


J.


JOANNA DOBOSZ
Make up
Copyright © 2016 Joanna Dobosz Make Up , Blogger